środa, 6 listopada 2013

DIY - Sposób na pęcherz

"Burchel" - język polski 
znaczenia: rzeczownik, rodzaj męski (1.1) reg. białost. pęcherz

 
Przekłuć, broń Boże nie przekłuwać, zostawić w spokoju, nie dotykać, dotykać, zakleić, wymoczyć, suszyć – ilu biegaczy tyle sposobów. Burchel jaki jest każdy wie. Pojawia się niespodziewanie, piecze, boli, zniesmacza i zniechęca. Wygląda fatalnie i odbiera  przyjemność biegania. Oto mój szybki sposób na pęcherz odkryty po 30-kilometrowym treningu. 

Aby uzyskać efekt zdrowej stopy należy:
  1. umyć stopę,
  2. zdezynfekować burchel, np za pomocą płynu Octenisept, który nie wysusza, nie podrażnia i nie piecze – spirytusu i wody utlenionej nie polecam,
  3. jeżeli jest cały - przekłuć sterylna igłą do iniekcji. Jeżeli pękł sam – usunąć fragmenty skóry
  4. zakleić plastrem Compeed
  5. ucieszyć się i iść biegać



poniedziałek, 4 listopada 2013

Test butów - Asics Tri Noosa

Pióro mam lekkie a ripostę cięta, więc prędzej czy później musiałam się liczyć z tym, że ktoś odkryje mój literacki talent i da mi coś za darmo do przetestowania. Fakt ten tak mnie rozpieścił, że od tamtej pory dziwię się, że w sklepach muszę płacić za bułki i mleko.W Sklepie Biegowym było inaczej - weszłam, zostałam potraktowana jak najprawdziwsza królewna i wyszłam z neonowymi butami ASICS TRI NOOSA.
Asics Tri Noosa w wersji dla kobiet to lekkie buty triathlonowe przeznaczone dla biegaczek neutralnych, lub lekko pronujących. Rzeczywiście, mimo, że biegam naturalnie to po kilku kontuzjach stawu skokowego lekka stabilizacja, którą dają te buty jest czymś przyjemnym. Te śliczności to buty startowe i brak "poduszkowej amortyzacji" sprawia, że długie wybiegania po pewnym czasie mogą dać w kość.
Asics'y nie biegają za Ciebie – nie oddają energii, nie przytniesz minuty na kilometrze. Nie robią też zakupów i nie sprzątają mieszkania. Dołączone gumowe sznurówki są fajowe nawet jeśli nie wskakujesz w buty prosto z roweru – nie rozwiązują się i nie uciskają. Zresztą te oryginalne są króciutkie jeśli ktoś, tak jak ja lubi wiązać buty "do ostatniej dziurki". Język jest przyszyty – nic się nie wywija i nie robi „ała”
Buty spisują się najlepiej na twardej, suchej nawierzchni. Nie przeszkadza im jednak deszcz i lód – dobrze trzymają się ziemi, nie wywinęłam orła nawet na zakrętach a w nocy świecą w ciemności!
Podobno można w nich biegać bez skarpet... Tylko po co? Pełna recenzja tutaj: TUTAJ






niedziela, 3 listopada 2013

Biegniemy za Anię

Jako wielbicielka sportów ekstremalnych przeżyłam dwusezonową zajawkę na kaszubskie kuligi. Zajęcie o tyle hardcore'owe, że kulig trzeba zorganizować, przeżyć jazdę samą w sobie a następnie zjeść średniej jakości kiełbę z ogniska. Na ostatni kulig w moim życiu wybrałam się pod koniec sezonu z przyjaciółmi w 2010 roku. Rzadko kiedy deklaruję, że coś w życiu zrobiłam "po raz ostatni", ale w tym przypadku na żaden kulig więcej nie pojadę, choćby sanki były z homologacją i zabezpieczone klatką. Na jednym z zakrętów wyrzuciło nas z zaprzęgu a szalona ciocia Monika, kochająca jazdę bez trzymanki wylądowała na samym spodzie "kanapki" z wielgachnych kolegów, którzy wylądowali centralnie na jej kolanie. Wtedy poczułam pierwszy raz w życiu jak silne mam zwieracze, gdy leżąc w śniegu skupiałam się na tym, by się z bólu, za przeproszeniem, nie obsrać. Zerwany ACL, więzadło piszczelowe, uszkodzona łąkotka i wymuszona przerwa w bieganiu. Po co ten przydługi wstęp? Otóż, pamiętam dokładnie jak to jest, gdy nie można biegać. Ania też nie może biegać. Nie dlatego, że ma lenia dzisiaj albo woli z koleżankami chodzić na melanże i łykać wszystkie rodzaje dopalaczy wyprodukowanych w Chinach. Ania ma PORAŻENIE MÓZGOWE. Dzięki rehabilitacji udało jej się zrobić parę kroków za pomocą chodzika, lecz to jeszcze za mało, by pobiec w biegu na 10km w Dniu Niepodległości. Dlatego też 11 listopada, skoro nie mogę biec z Anią, pobiegnę ZA NIĄ. Decyzja podjęta. Szczegóły później. 


Powód by biegać - RUN FOR FUN


Powód by biegać? Dla zabawy! Idea "run for fun" zakłada spędzanie czasu w miłym towarzystwie. Ściganie się jest w bardzo złym tonie i ogólnie niewskazane. W ponadczterotysięcznym tłumie biegaczy spotkasz sąsiadkę, koleżankę z pracy, pana Józka, babcię z wnuczętami i rodziców z dziećmi. Najwolniejsze 5.5km w moim życiu. Było super!!!


Popping the cherry

Zawsze myślałam, że pierwszy wpis powinien być o bieganiu – o tym jakie to dla mnie ważne, jak uratowało mi życie, wyleczyło z grzybicy, anemii i próchnicy zębów, a także o progresie i biciu rekordów. Mam 32 lata. Biegam od marnych kilku lat, ale nigdy nie byłam paralitykiem, zawsze byłam aktywna. Trzy razy przebiegłam maraton. Gdy odpowiadam na pytanie znajomych "ile to kilometrów", kolejne pytanie brzmi "po co". Heh, no właśnie. Właściwie to nie powinnam biegać. Rzeczywistość przedstawia się następująco – jestem pedagogiem szkolnym, kuratorem, korepetytorem, studentką, konkubiną i właścicielką psa. Nie mam czasu! Oprócz braku czasu cierpię również na brak więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie (nie, nie zamierzam go rekonstruować), a więzadło w prawym jest tak rozciągnięte, że właściwie to dziwię się, że podczas biegania nie kopię się w czoło. Mam początki hallux rigidus w stawie prawej stopy. Szansa, że odpowiem twierdząco na kolejne pytanie zadawane przez znajomych ("wygrałaś maraton?") jest równa ZERU. Chciałabym złamać 3:30, ale mój autorski plan treningowy, który polega głównie na uzupełnianiu węglowodanów raczej mnie do tego wyniku nie doprowadzi. Dlaczego biegam? Biegam by zatrzymywać się przy każdej budce z goframi na trasie Gdańsk – Sopot bez strachu, że moja gargantuiczna dupa spowoduje zaćmienie słońca. Mam też inne powody, ale o tym innym razem.