Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2020

Dlaczego w obliczu śmierci ludzie myślą o bieganiu?



24 marca 2020 świat biegaczy zatrzymał się w miejscu. Oto na stronie internetowej polskiego Rządu pojawił się:



 ZAKAZ BIEGANIA. 
I znikł. I pojawił się. I znikł. Fora biegaczy na wszelkich możliwych portalach zawrzały. Ale jak to? Omujborze! Jak żyć? Okrystepanie!

Chwilę po lamentach biegaczy pojawiły się pierwsze krzyki i oceny „influenserów”, którym wręcz nie mieściło się w głowie, jak to w ogóle możliwe, że w obliczu pandemii prymitywni i egoistyczni biegacze biadolą nad swoim losem i brakiem możliwości potruchtania wokół bloku. 

Stara mądrość kurpiowska mówi:
„Jeśli zachowanie ludzkie nie mieści ci się w głowie, to znak, że głowę masz zbyt wąską i czas poszerzyć horyzonty”.

Spieszę więc z pomocą, by z naukową precyzją wyjaśnić co się tu zadziało. Jak to się stało, że w obliczu śmierci ludzie zachowują się tak irracjonalnie? Innymi słowami – dlaczego biegacz nie martwi się, że umrze na Covid-19 a płacze, że nie pójdzie potruchtać?

Zgodnie z teorią opanowania trwogi imperatywem wszystkich istot żywych jest instynkt samozachowawczy (Łukaszewski, 2011). W związku z powyższym istnieją dwa czynniki zabezpieczające przed niepokojem związanym ze śmiercią, tak zwane BUFORY. Jednym z nich jest kultura, pod warunkiem, że jednostka akceptuje normy i ceni wartości z niej płynące a drugim wysoka samoocena, która zmniejsza wrażliwość na sygnały dotyczące śmierci (Łukaszewski, 2011). 

Wyniki badań wskazują wyraźnie, że doświadczenie wyrazistości śmierci wzmaga potrzebę podwyższania swojej samooceny i powoduje podejmowanie działań zmierzających w tym kierunku. Ponadto osoby o wysokiej samoocenie są mniej wrażliwe na skutki doświadczania lęku przed śmiercią (Pyszczynski, Greenberg, Solomon, Arndt, Schimel, 2004). Odwołanie do samooceny lub światopoglądu może jednak zawodzić i wtedy ludzie doświadczający wyrazistości śmierci poszukują  innych strategii redukowania negatywnych konsekwencji lęku (Łukaszewski, 2011). 
Wśród sposobów tych Łukaszewski wyróżnia: 

·      związki z innymi ludźmi (hmmm, jak wam mija czas z rodziną w czterech ścianach?)
·      regulację nastroju poprzez zabiegi wokół własnego ciała 
·      działania prozdrowotne (BINGO!)
·      dietę, 
·      seks czy chęć posiadanie potomstwa,
·      zabiegi zmierzające do zmiany wyglądu ciała, 
·      zachowania konsumpcyjne, 

·      zachowania związane z podejmowaniem ryzyka.

Tutaj mogłabym zakończyć ten wpis, bo wszystko jest jasne. Stanąwszy oko w oko ze śmiercią szukamy strategii, aby zredukować lęk. Idziemy pobiegać, robimy zakupy, szukamy partnera do tarła. Temat jest jednak tak fascynujący, że coś Wam jeszcze opowiem.
Z badań Wisman i Koole dotyczących sposobów redukowania lęku przed śmiercią wynika, że ludzie doświadczający trwogi zmniejszają fizyczny dystans wobec innych (2003 za: Łukaszewski, 2011), są bardziej skłonni do ustępstw wobec partnera i mają większą potrzebę romantycznej bliskości oraz zaangażowania w związek (Florian, Mikulincer, Hirschberger, 2002 za: Łukaszewski, 2011).  Czy to nie jest niesamowite? W czasach zarazy, wbrew temu co podpowiada rozsądek mamy ochotę się pozbliżać i pozakochiwać.
Jak to się ma do skuteczności kampanii społecznych odwołujących się w swym przekazie do śmierci? Statystyki, przekazy medialne, kampanie społeczne – to wszystko przypomina nam, że koronawirus jest śmiertelny, co w konsekwencji podnosi poziom lęku przed śmiercią (DUH?!).
To z kolei sprawia, że podejmujemy działania prozdrowotne, zaczynamy ćwiczyć, biegać, uprawiać seks, KUPOWAĆ PAPIER TOALETOWY oraz podejmujemy działania ryzykowne. 

Znacie #CoronaVirusChallenge? Wyzwanie rzuciła Ava Louise z Insta, ale to Cody Pfister wygrał – lizał deski klozetowe w Wallmarcie i nagrywał filmiki więc go oskarżyli o terroryzm i aresztowali.

Ktoś będzie biegał, ktoś gotował zdrowo, ktoś kupował makaron a ktoś inny lizał klamki na dworcu. 

Badań na ten temat przeprowadzono mnóstwo:
Kierowcy, deklarujący, że prowadzenie auta jest ważne dla ich poczucia własnej wartości, w warunkach doświadczania wyrazistości śmierci podejmowali brawurowe zachowania w czasie jazdy na symulatorze (Taubman-Ben-Ari, Florian, Mikulincer, 1999) a nurkowie o małym doświadczeniu w nurkowaniu i niskiej samoocenie mieli większe tendencje do podejmowania ryzyka pod wodą (Miller, Taubman-Ben-Ari, 2004). 
Doświadczanie wyrazistości śmierci skutkuje również podejmowaniem ryzykownych zachowań związanych z substancjami uzależniającymi. Uaktywnienie myśli o śmierci wzmaga głód nikotynowy a osoby palące umiarkowanie zaciągają się intensywniej oraz dłużej (Arndt i in., 2013). 

Sami więc widzicie, że nie ma w tym nic dziwnego, że biegacz - amator uroni łzę nad zakazem biegania - mechanizmy obrony przed lękiem egzystencjalnym mogą przybierać rozmaite formy. 

P.S. Fragment kurpiowskiej mądrości zmyśliłam.


środa, 26 czerwca 2019

O redukcji, czyli dlaczego nie powinnaś się odchudzać

Pamiętasz jak zachęcałam Cię do bezczelnego samouwielbienia?  Przypomnij sobie. Stań przed lustrem. 
Na golasa stań (upewnij się że ludzi nie ma wokół chyba, że obecność ludzi ci nie przeszkadza)
Stoisz? Ok. 
Spójrz na siebie uważnie. I pomyśl o tym co w sobie lubisz. Może duże cycki? Może długie nogi? Może masz wcięcie w talii? Może gładką skórę. Może długie włosy a może piękne oczy. Może gęste brwi tak modne od kilku sezonów? Już? Znalazłaś? Powiedz to GŁOŚNO. Już słyszę jak coś mamroczesz pod nosem...Głośno to powiedz
A teraz zadaj sobie pytanie i odpowiedz na nie: skoro jesteś cudowna to po kiego wuja miałabyś robić cokolwiek, by było ciebie MNIEJ?!

Zredukować, wyrzeźbić, odchudzić, wysmuklić. Wszystkie te słowa znaczą jedno - ZMNIEJSZYĆ. 

A Ty nie powinnaś się zmniejszać. Powinnaś rosnąć. W siłę. W mądrość. Otaczać się zdrowym ciałem. Ciałem funkcjonalnym i skutecznym. 
Tak wiec od dzisiaj rób tak, by skupiać się na WIĘCEJ nie na MNIEJ. 
Możesz powiedzieć „pfff. Łatwo jej mówić! Wysuszona jak mister Olympia przed wejściem na scenę”. Prawda jest taka, że od lat nie podejmuję żadnych działań skupionych bezpośrednio na zmniejszaniu siebie. Likwidowaniu tego czy tamtego czy odchudzaniu. Zamiast tego działam według zasady WIĘCEJ. 

⁃ Więcej warzyw zamiast ograniczania jedzenia
⁃ Więcej ruchu zamiast ograniczania kalorii
⁃ Więcej owoców zamiast ograniczania słodyczy
⁃ Więcej aktywności zamiast ograniczania telewizji. To akurat łatwe, bo nie mam telewizora. 

Ale po co to wszystko?
Jeżeli nie polubisz siebie teraz, takiej jaką jesteś - nie polubisz siebie nigdy. Czy będziesz ważyła 50 czy 80kg. 


To sześćdziesięciokilogramowa ja. Czy ja wyglądam na nieszczęśliwą?

Czy to działa?
Wyobraź sobie sportowca, którego do treningu i dobrego biegu motywuje lęk przed byciem ostatnim na mecie. Myślisz, że osiąga sukcesy drżąc przed każdym startem i mamrocząc pod nosem „żebym tylko nie był ostatni”?


Motywująca jest wizja wzrastania. Bądź pierwsza, większa, szybsza, silniejsza. 
Najważniejsza. 

wtorek, 7 maja 2019

JEBJEBJEB. Recenzja wózka Thule Urban Glide 2


Wózek Thule Urban Glide wygrałyśmy z Anką w Półmaratonie Gdańsk 2018. Już przed biegiem chodziłyśmy z zadartymi nosami po targach i krążyłyśmy jak sępy wokół stoiska Thule tak natrętnie, że przemiły pan chciał nawet dać nam katalog więc powiedziałyśmy mu bezczelnie, że nie trzeba, bo planujemy ten wózek wygrać. Napięcie rosło i totalnie nie mogłam się doczekać, kiedy go odbiorę. Wiecie, nie żeby bieg był ustawiony ale po prostu  zakładałam, że nie dam się wyprzedzić nikomu i gdyby pojawiła się jakaś rywalka to lecimy z Anką do odcięcia. A odcinało nas wtedy przy tempie 4’00/km więc był zapas. W sumie pobiegłyśmy w 1:36:51. Życióweczka.
Okazało się, że kobiety, które zwyciężyły w kategorii Rodzic z Wózkiem dostały „urbany” a faceci profesjonalne „glajdy” i nadal nie wiem jak to rozumieć…

PIERWSZE PODEJŚCIE
Dramat. Ja w prawo – Thule w lewo. Próbuję biec szybko, nie da się. Próbuję wolno – nie da się. Technika „pchnij i goń” odpada - wózek zjeżdża niebezpiecznie na boki, trzymanie wózka jedną ręką odpada. CH+&^%$E i K*&^%$#Y rozbrzmiewały w całym Wrzeszczu. Po kilkunastu minutach walki z ustawieniem koła i kolejnych kilkunastu minutach poświęconych na regulację koła - poddałam się. Wyraziwszy swoje rozczarowanie na Instagramie otrzymałam mnóstwo linków do zdjęć pań pozujących z Thule Urban Glide.
A może źle ustawiłam.
A może to kółko tak.
A może srak.
Przetestowawszy wszystkie możliwe opcje refleksja mnie naszła jedna: nigdy, przenigdy nie patrz na panie pozujące z wózkami na Instagramie lub te panie, które udają, że biegną. Zapytane jak radzą sobie z nadsterownością nie mają pojęcia o czym mówię. Nie bierz też do serca tego, co piszę ja - to bardzo obiektywne wrażenia z moich przygód biegowych z wózkiem. 

Po przeczytaniu instrukcji okazało się, że po zablokowaniu koła w pozycji „do joggingu” należy wyregulować jego ustawienie za pomocą małego, niebieskiego pokrętełka. Tak, by koło jechało prosto. I teraz uwaga: ta regulacja jest po to, żeby ciągle to koło regulować, gdyż po minucie jazdy po nierównym chodniku jest rozregulowane. Geniusz inżynierski! Stworzyli regulację, by rozregulowywała koło. I tu dochodzimy do istoty wózka Thule Urban Glide. To nie jest wózek do biegania! To jest wózek do JOGGINGU. Wszystko za sprawą ruchomego przedniego koła, które mimo zablokowania nadal pozostaje ruchome i telepiące się.  



Podejście drugie, trzecie i tysiąc pięćset sto dziewięćset osiemdziesiąte czwarte.
Po opanowaniu ustawień wózka, a raczej po pogodzeniu się z jego rozregulowaniem, z zaciśniętymi zębami postanowiłam dać mu pierdylion kolejnych szans. Po 500 przebiegniętych kilometrach ochłonęłam na tyle, by zebrać myśli.

WYGLĄD
Piękny. Właściwie to tyle.  


AKCESORIA:
Tacka na przekąski dla dziecka, pałąk, folia, moskitiera, śpiworek… Wszystko czego potrzebujecie możecie dokupić na www.scandinavianbaby.pl
Nie będę się rozwodziła na temat specyfikacji – wszystko jest na stronie producenta czyli TU. Bez zbędnego pitolenia przejdę do konkretów:


ZALETY:

  • Lekki
  • Bardzo łatwo się rozkłada, tak jak w przypadku X-Runa umiem wyjąć go jedną ręką z auta i jednym ruchem rozłożyć. Genialne.
  • Regulowana rączka sprawia, że wózek można przystosować niezależnie od tego czy biegacz ma 160 czy 200cm wzrostu.
  • Pięknie wygląda
  • Po złożeniu mieści się w bagażniku każdego kombi – po zdjęciu kół zmieści się w każdym bagażniku
  • Świetny hamulec ręczny, którego jednak nigdy nie użyłam
  • Możliwość zamontowania gondoli i fotelika
  • Bardzo wygodne pasy bezpieczeństwa – pewnie trzymają bobaska w talii, nie zsuwają się
  • Mnóstwo schowków i kieszonek zarówno dla Rodzica jak i Bobasa
  • Duży, zapinany na RZEPY kosz pod wózkiem. SSzszszyyyt.
  • Lekko się prowadzi na spacerach 
  • Thule. To też zaleta – marka cieszy się dużym zaufaniem.


WADY:
  • Przy normalnym używaniu – składaniu, rozkładaniu szybko pojawiają się ślady użytkowania – drobne otarcia na tapicerce czy plastykowych elementach.
  • GŁOŚNY!!! Po raz pierwszy spotkałam się z tak głośnym wózkiem. Naciskasz hamulec…JEB! Zaciągasz daszek… JEBJEBJEB! Cale szczęście, że okienko w budce przykrywa klapka z wszytymi magnesami. W poprzednim modelu były to rzepy. Idziesz biegać w słoneczny dzień, stajesz na światłach: JEB (hamulec), JEBJEBJEB (daszek), dzidziutek kwęka….SZSZSZSZYYYTTTTT (rzep)
  • Cena :(
  • Ruchome przednie koło – przyczyna nadsterowności. Przez to koszmarne koło wózek nie nadaje się do szybkiego biegania.
  • Szerokość – przejechałam całą ulicę Długą w Gdańsku, by znaleźć lokal do którego możemy wjechać bez demontowania zabytkowych drzwi (potrzebujesz drzwi 80cm)
  • Nie ma dzwonka i nie mogę dzwonić...




Kto będzie zadowolony z tego wózka? 
Każdy rodzic, który lub spędzać czas aktywnie i czasami chce potruchtać po płaskim chodniku. Wózek powinien też idealnie sprawdzić się do jazdy na rolkach. Jest to wózek 3w1 więc można go używać od urodzenia z gondolą.

Kto nie będzie zadowolony? Rodzice, którzy chcą z wózkiem TRENOWAĆ

Jak z tego wybrnąć? Oto poradnik:
  • Jeżeli rozważasz zakup wózka do treningów biegowych a stać Ciebie na dwa wózki wybierz profesjonalnego Glide’a. Pamiętaj, że bobasek jeździ w gondoli tylko przez pierwsze 6 miesięcy życia i nie inwestuj życiowych oszczędności w głęboki wózek.
  • Jeżeli chcesz biegać i mieć jeden uniwersalny wózek wybierz taki, który ma sztywne koło (np. X-Run)
  • Jeżeli chcesz biegać, jeździć na rowerze i nartach wybierz jedną z przyczepek z zestawem do biegania
To nie jest zły wózek. To po prostu nie jest wózek dla mnie.

Nie obraziłam się na Thule Urban Glide i w sumie cieszę się, że nie zepchnęłam go z wiaduktu na tory wprost pod koła nadjeżdżającego pociągu po pierwszych doświadczeniach. Wózek jest świetny na długie spacery, w teren i niedługo wypróbujemy go w górach więc bądźcie w kontakcie! Będą relacje na gorąco!




wtorek, 20 lutego 2018

Co jeść? Poradnik dla opornych.

Jak zdrowo się odżywiać? 
Masz dwie możliwości:
Możesz iść do dietetyka. A jak nie możesz to żadna strata, bo nowocześni dietetycy oferują konsultacje lub kursy on-line i wcale nie za milion baniek.
Opcja druga: czytasz poniższy post. W tymże poście, wychodząc naprzeciw Waszym potrzebom postanowiłam zdradzić wiedzę tajemną, która posiadłam w ciągu wielu lat mojego życia w domu, na podwórku i na lekcjach biologii.  Ujmę ją w jednym, zgrabnym poście, bo jedzenie jest proste. Zdrowe jedzenie jeszcze prostsze.

It's not a fucking rocket science. OK?

Zasada naczelna brzmi: 

NIE JEDZ RZECZY, KTÓRYCH NAZW NIE ROZUMIESZ.

Taka marchewka na przykład, prosta sprawa, każdy widział. Ale azotyn sodu? Błagam. Ktoś widział na żywo? O proszę, jeden pan się zgłasza! Mówi, że widział, bo pracuje w fabryce wędlin - dodaje azotyn sodu do mięsa oddzielanego mechanicznie, miesza w betoniarce i robi z tego parówki. Albo E. WTF?! Gdzie to w ogóle rośnie? Syrop glukozowo - fruktozowy? Hmmmm....


Zasady zdrowego odżywiania powinny wyglądać tak:

1. Jedz warzywa
2. Jedz owoce
3. Jedz zboża
4. Jedz ryby
5. Jedz czasem mięso
6. Pij mleko
7. Jedz jajka
8. Pij wodę
9. Jak masz po tym pryszcze, wysypkę, pokrzywkę – nie jedz
10. Jeśli boli Cię po tym cokolwiek – nie jedz


To wszystko jedz w różnych postaciach. Jeśli nie jesteś pewien czy coś jest warzywem, mięsem czy rybą – wróć do zasady naczelnej. A jeśli masz w sobie ten szalony pierwiastek ryzykanta i uwielbiasz eksperymenty to wyguglaj sobie. Takie omułki albo duriana można zjeść i wcale nie musisz wiedzieć co to takiego.

 Cukier, sól  – używaj rozsądnie. Jak lubisz ciasto to zacznij biegać.


Mała ściąga dla opornych. To jest jedzenie

MIĘSO

OWOCE

RYBY

WARZYWA

ZBOŻA



To NIE JEST jedzenie:

AZOTYN SODU


piątek, 19 stycznia 2018

Jak umalować się na zawody?

Założę się, że połowa z Was zadaje sobie teraz pytanie "ale po co się malować na zawody?!" Spieszę z odpowiedzią:

A dlaczego nie?! 

Nie oszukuj się. O Twoim wyniku na 10km wszyscy zapomną już po dwóch dniach. Ba! Po miesiącu sama nie będziesz pewna czy to było 53'10 czy 52'40 ... A zdjęcia na których wybiegasz na metę z pięknym uśmiechem i rzęsami jak firany... Sama widzisz!
Na przykład mam przykład: 
Myślisz, że ktoś pamięta jaki miałam czas w 2013 roku, gdy wbiegłam na metę jako pierwszy żeński członek Solidarności i w nagrodę wygrałam zestaw kawowy Lubiany dla czterech osób? Taki śliczny, biały ze złotym paskiem?
Nikt! Nikt nie zakodował, że byłam pierwszym żeńskim członkiem, jaki był czas i jaki piękny ten zestaw z Lubiany. Przez tydzień natomiast dostawałam wiadomości komplementujące mój wygląd na ostatniej prostej. Rozumiesz już? 
Jeżeli jesteś facetem to efekt będzie jeszcze bardziej spektakularny a wbiegając na metę w makijażu masz szansę dostać się na główną stronę wszystkich skrajnie prawicowych fanpejdży. 



JAK UMALOWAĆ SIĘ NA MARATON?

Umaluj się jak chcesz!


Wersja pierwsza:
Podkreśl delikatnie brwi - Nałóż odrobinę cienia w kolorze o ton ciemniejszym od koloru twojej skóry na ruchomą część powieki. Nie musisz być mistrzem w blendowaniu puchatym pędzelkiem. Ta metoda wybacza błędy. Tym samym cieniem podkreśl dolną linię rzęs. Odrobina maskary i gotowe! Na usta nałóż ochronną pomadkę. Kolorów dostaniesz na trasie - wystarczy, że przyspieszysz. Dobra rada Matki Karmiącej - maść na pogryzione suty 100% lanoliny to najlepsza pomadka ochronna na świecie. Doskonale też zabezpiecza poliki przed mrozem. Taka dygresja. 




Nie jesteś fanką naturalności? Mówisz masz – wersja druga. Nałóż podkład i korektor.


Dodaj cień w ulubionym kolorze. Dobra rada: jeżeli chcesz nałożyć kolorowy cień to użyj bazy. Ja używam Urban Decay. Tak ją kocham, że codziennie ją całuję. Cienie dzięki niej zostają tam, gdzie je nałożysz i nie rolują się na powiekach. 


Dodaj odrobinę bronzera i rozświetlacza tu i tam.




Mało? Więcej cienia! Teraz czas na blendowanie! Dodaj czarny eyeliner! Rozetrzyj cienką linię by zagęścić rzęsy albo zrób kocie oko dla większego dramatyzmu! Róż na policzki. A nosiłaś kiedyś sztuczne rzęsy? Nie?! To na co czekasz? Ja nie miałam akurat pod ręką ale polecam. 






Szminka? Czemu nie! Bo kto Ci zabroni? No dobra, szminka się nie sprawdzi jeśli plujesz w czasie biegu. Chyba, że umiesz tak pluć, by nie musieć wycierać rękawem twarzy. 




KILKA DOBRYCH RAD:
  • Jeżeli martwi Cię to, że makijaż zapcha Ci pory i spowoduje wysyp zaskórników, co w rezultacie sprawi, iż z wyglądu przypominać zaczniesz plaster salami to pamiętaj, by używać sprawdzonych produktów i ZAWSZE zmywaj make-up po biegu! Używałaś tych śmiesznych myjek do demakijażu z mikrofibry? Polecam!
  • By mieć pewność, że makijaż pozostanie tam, gdzie go nałożyłaś używaj wodoodpornych kosmetyków. Nie będę Cię jednak oszukiwała - i tak się rozmaże. 
  • Jeśli Twoja cera szybko się przetłuszcza do utrwalenia podkładu użyj pudru i nałóż go za pomocą puszka – da trwalszy efekt niż puder nakładany pędzlem
  • Hejterów miej głęboko w okrężnicy
  • Baw się dobrze! To TYLKO makijaż! Ma sprawiać radość! 


    I pamiętaj:
    Najpiękniejsza jesteś z rana i po treningu. A z rana po treningu to już w ogóle. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej nie jest godzien, by Cię oglądać. 



    Aby wykonać taki makijaż potrzebujesz zaledwie 13 produktów. 😂  Większość mam STĄD a resztę z własnej torebki. 



    • Konturówka do brwi w żelu Inglot, nr 18
    • Maskara Wonder'fully Real Rimmel
    • Podkład Lasting Finish 25hr Breathable Rimmel + korektor z tej samej serii
    • Puder Insta fix&matte Rimmel
    • Insta Duo contour stick Rimmel
    • Wodoodporny cień Perfect Stay Astor, kolor 820 Luminous Rose
    • Baza pod cienie Urban Decay Primer Potion w kolorze Eden
    • Cienie z paletki Naked firmy Urban Decay w kolorach: Buck, Smog, Sin, Darkhorse, Creep
    • Róż Rimmel w kolorze 150 Live Pink
    • Paletka rozświetlaczy Rimmel w serii Kate Moss
    • Eyeliner w płynie Bourjois 
    • Szminka Rouge Laque w kolorze 06 także Bourjois
    • No i zestaw pędzli polskiej firmy Donegal. O taki. 

środa, 25 października 2017

Jak bieganie pomogło mi w połogu.

Jeśli wydałaś na świat swoje pierwsze potomstwo to wiesz już dlaczego w Internecie na Twoje dziecko mówią "Gówniak".
Twoje dziecko je, robi kupę, zasypia. Przebierasz je więc się rozbudza - musisz je nakarmić. Zasypia, robi kupę. Więc je przebierasz, rozbudza się, znowu kwęka więc je karmisz i już w czasie karmienia słyszysz te piardy. Znowu jajecznica w pieluszce. Słodko. I tak 15 razy dziennie. Byłoby 30 ale postanawiasz zostawić je z kupą chociaż na godzinkę żeby jednak pospało.
Ale dzisiaj nie o tym.



Dzisiaj o tym jak MOIM ZDANIEM bieganie w ciąży pomogło mi w POŁOGU. 
 



Połóg to nic innego jak powrót do stanu sprzed ciąży. Teoretycznie trwa 6 tygodni ale to wymysł NFZ byś uwierzyła, że po tym czasie powinnaś być sprawna i pełna sił do pracy. W praktyce? Daj sobie czas. W czasie tych umownych 6 tygodni Twój układ hormonalny, macica, pochwa, skóra, mięśnie, stawy i układ krążenia muszą wrócić do normy. No i wypadną Ci włosy, które tak bujnie urosły przez 9 miesięcy ciąży. Smuteczek. A jak ma się do tego bieganie?

  1. Bieganie nauczyło mnie cierpliwości. Potrafię zadbać o regeneracje. Połóg jest jak kontuzja – tak jak nie porywałam się na maraton ze złamaną noga tak też po porodzie skupiłam się na powrocie do formy. Dokładnie tak jak podczas rehabilitacji. 
     
  2. Bieganie dało mi odporność na ból. Heh, prawie mi dziecko wypadło. Dwa dni myślałam, że to skurcze przepowiadające. No nie. To były SKURCZE właściwe. Skurcze przepowiadające nie pojawiają się co 8 minut przez dwie minuty. 
     
  3. Bieganie prawiło, że akceptuję swoje ciało. Spocone jak po treningu w upalny dzień, czasem śmierdzące, tryskające mlekiem, bez makijażu, w dresie. Luz. Poważnie. 
     
  4. Bieganie dało mi większą świadomość mojego ciała. Jeśli nauczyło mnie zlokalizować ból trzeszczki, napięte troczki lub żwacze, odróżnić napięty krętarz od pośladkowego średniego to uwierz mi, lokalizacja całej reszty okazuje się dziecinnie prosta.
     
  5. Bieganie pozwala podchodzić do wielu spraw zadaniowo. Połóg to plan treningowy do wykonania. 
     
  6. Bieganie nauczyło mnie wyluzować, gdy coś nie idzie zgodnie z "planem". 
     
  7. Bieganie sprawiło, że wiem, że gdzieś tam jest meta tego codziennego maratonu. Bezsenność nie trwa wiecznie. Ból cycków minie. Miną skurcze macicy. 
     
  8. Bieganie sprawiło, że nie musiałam wracać do formy – jestem w formie.W formie adekwatnej do sytuacji. Mogę skupić się na Córce, bo nie muszę skupiać się na sobie. Czy pocisnęłabym teraz maraton sub 3:00:00? Nie. Pewnie nie pobiegłabym nawet dyszki poniżej 50 minut. Mimo to jestem w życiowej formie. 

I wcale nie mam tak, że patrzę na moje cudowne, wiecznie głodne i obsrane dziecko i myślę sobie "Ojoj! Miodzio! Mój bąbelek! Jak warto było cierpieć dla takiego bobaska!" Bo bieganie mnie nauczyło, że to wszystko to żadne cierpienie. Ból, dyskomfort, obniżony nastrój to fizjologiczne stany, które mijają i jest mnóstwo sposobów, by połogowe szaleństwo okiełznać! 

CZAS – daj sobie czas. Co robisz po maratonie? Leżysz z nogami do góry i z rozrzewnieniem patrzysz na medal. Szukasz siebie na zdjęciach z biegu. Leczysz pęcherze i kamuflujesz czarne paznokcie. Koktajl hormonów po porodzie zamieni Cię w superrobota z turbocycem. Odkryjesz, że można nie spać długie tygodnie i nadal tryskać szczęściem. Posłuchaj jednak wszystkich dookoła - odpocznij. 

KARM PIERSIĄ – jeśli możesz i chcesz. Karmienie wyzwala oksytocynę. Oksy kurczy macicę. Skurczona macica – płaski brzuch i szybszy powrót do formy. Jeśli myślisz, że nie możesz to zgłoś się do poradni laktacyjnej albo zerknij na blog HAFIJA. Jeśli jednak nie chcesz – nie karm i nikomu się z tego nie tłumacz.  Nie ma nic gorszego niż karmienie w złości, wbrew sobie, na przekór temu co czujesz.

ODRZUĆ WSTYD - jeżeli pojawiły się powikłania poszukaj pomocy fizjoterapeuty i nie wstydź się! Nie jesteś skazana na na nietrzymanie moczu czy dyskomfort w czasie seksu. Dobry fizjoterapeuta specjalizujący się w leczeniu dna miednicy zdziała cuda.

MÓW O TYM CO CZUJESZ – nie zgrywaj bohaterki. O ile dwudniowy "baby blues" mieści się w granicach normy o tyle depresja poporodowa normą nie jest. Nie jest normą poczucie bezsilności, nieszczęścia i emocje, które podpowiadają "wypłać dolce z konta i uciekaj do Meksyku". Szukaj pomocy w partnerze, przyjaciółkach, rodzinie. Jeśli nie masz wsparcia – zgłoś się do psychologa. Jeśli nie masz pieniędzy na prywatną wizytę – napisz do mnie. Jestem psychologiem. Wiem co mówię. 

 
SZUKAJ POZYTYWÓW. WSZĘDZIE.

Ja robię tak – dziecko się zesrało po raz 48? 
Cudownie!!! To znaczy, że się najada. 




 

niedziela, 15 października 2017

Jak skutecznie zniszczyć sobie samoocenę i zwariować – krótki poradnik dla kobiet.

Nie wiem czy powinnam występować w roli eksperta, bo nie chcę wam dziewczyny wchodzić w kompetencje. Generalnie to dobrze wiecie jak TO robić, ale myślę, że kilka kwestii warto poruszyć, bo może niektóre z was nie wpadły na tyle sposobów zadręczania się. Do dzieła!


Po pierwsze – porównuj się do innych. Ale nie tak po prostu do pani Haliny z mięsnego czy do ciotki Stasi. Zasady jakieś muszą być:

  • Porównuj się do osób z internetu, nierealnych a najlepiej nieistniejących. Moja rada: Płacz codziennie nad swoim losem i zastanawiaj się, dlaczego nie masz nóg jak Czarodziejka z Księżyca. Tak, ta z kreskówki.
  • Korzystaj z porównań społecznych w górę – porównuj się z tylko z lepszymi i fajniejszymi. Nigdy dzięki temu nie wyjdziesz z depresji. Zawsze znajdą się piękniejsi, fajniejsi i mądrzejsi – możliwości są nieograniczone.

Po drugie – myśl negatywnie. Bądź dociekliwa i nie daj się uwieść pozytywom – wszystko ma swoje złe strony! Wystarczy się dobrze zastanowić... Szukaj a znajdziesz.

Po trzecie – stwórz sobie listę kompleksów albo wybierz z poniższej i naucz się ich na pamięć. Dzięki temu będziesz miała kontrargument na każdy komplement. Serwuję mój ulubiony zestaw. Może coś wybierzesz dla siebie? Jedna uwaga - tworząc swoją listę kompleksów bądź czujna - wybierz tylko te cechy, których nie można zmienić! Ideałem byłby kolor skóry, wzrost czy rodzina pochodzenia... 

  • Cellulit. Wiedziałaś, że 90 procent kobiet CIERPI na tę przypadłość?! Ja w ogóle nie rozumiem jak rząd może zajmować się pierdołami podczas gdy WIĘKSZOŚĆ kobiet CIERPI. Dlaczego nie ma działających kremów?! Dlaczego nie jesteśmy objęte programem leczenia? Nikt nie pracuje nad szczepionką?! Jeżeli ktoś Ci kiedyś powie, że masz fajny tyłek pamiętaj – prawdopodobnie masz na nim Cellulit. I cierp. 


    Jeśli nie jesteś pewna czy masz cellulit to ściśnij skórę na tyłku jak na zdjęciu. Ściskaj tak długo aż się pojawi.
     
  • Owłosienie. No, moja droga, tego nie ukryjesz. Przyjrzyj się sobie dokładnie – wyglądasz jak Chewbacca z planety Kashyyyk. Nie wyglądasz? Przyjrzyj się raz jeszcze? Nie masz wąsów? Idź do okulisty - masz na bank tylko ich nie widać. Przypomnę Ci, bo pewnie zapomniałaś – ideał to bujne włosy na głowie, długie rzęsy i piękne brwi. Do tego reszta ciała ma być łysa. 24 godziny na dobę. Nie da się? Golisz się rano a wieczorem kłujesz? Beznadziejna jesteś.... Nie masz włosów na nogach? To te na głowie też pewnie rzadkie, Albo proste. Albo kręcone. Generalnie nie takie jak trzeba. 



  • Rozstępy. Na bank nie pomyślałaś o tym, żeby wklepywać niedziałające kremy od 10 roku życia więc masz rozstępy. Głupia, nie przewidziałaś w wieku 12 lat, że urośniesz? Nie masz jakimś cudem rozstępów? Przypomnij sobie o porównaniach w górę – może i nie masz... ale na bank jesteś za niska!




    Jeżeli te trzy przykłady to mało to rozbierz się, stań przed lustrem na golasa i sprawdź, bo być może jesteś: 

  • Za wysoka
  • Za chuda
  • Za gruba
  • Masz za duże/małe piersi
  • Masz za duży/mały tyłek
  • Kręcone włosy/proste włosy
  • Paznokcie takie kwadratowe masz
  • Palce krótkie
  • Stopy jak Hobbit
  • Dziwne narządy płciowe
  • Ucho jedno niżej
  • Zęby krzywe
  • Zęby nie takie jak te panny na IG
  • Usta małe



    To na tyle. Wiedza w pigułce.
     Co z tym zrobisz – Twoja sprawa!